sobota, 11 czerwca 2016

pikulki

Pozaz­dro­ści­łam tych mary­no­wa­nych pącz­ków lipy. Niby surowe są naj­smacz­niej­sze do pochru­pa­nia, ale jako pikle świet­nie pasują do kana­pek.


small-leaved lime, linden, lipa drobnolistna, pąki kwiatowe lipy


Moja upa­trzona lipa ma duże pąki, za to zebrane tylko po trzy lub cztery w kwia­to­sta­nie. Się­gam tylko do trzech gałęzi, ale naj­bar­dziej ocie­niona – od pół­nocy – wcale nie ma kwia­tów. Tyle, co udało mi się na raz zebrać z rękami w górze, aku­rat star­czyło na świeżą prze­gryzkę i słoik pikli.


small-leaved lime, linden, lipa drobnolistna, jadalne kwiaty


Było kogo czę­sto­wać suro­wi­zną i zda­nia co do smaku oka­zały się podzie­lone. (A naj­pierw trzeba było pod­po­wie­dzieć, że je się to mniej wię­cej jak porzeczki.) Że kwia­towe, orze­chowe, tra­wia­ste. Jak dla mnie lipowe, czyli deli­kat­nie zie­lone i pyszne. Podobne do liści lipy, ale kulki się faj­niej chru­pie.


small-leaved lime, linden recipe, lipa drobnolistna, kwiatowe pikle, jadalne kwiaty, marynata


mary­no­wane pączki kwia­towe lipy

lipowe pączki razem z ogon­kami, ale bez skrzy­de­łek (tzw. pod­sa­dek)
pro­por­cje na mary­natę: szklanka octu jabł­ko­wego, łyżka soli, 3 łyżki cukru

Ocet zago­to­wać z solą i cukrem. Pączki umyć, zblanszować i odcedzić, a potem cia­sno umie­ścić w sło­iku. Zale­wać gorą­cym octem, od razu zakrę­cać.



Zre­zy­gno­wa­łam z przy­praw, nie paso­wały mi do tego smaku, z resztą w ory­gi­nale też ich nie było. Cho­ciaż roz­wa­ża­łam doda­nie kilku zia­ren pie­przu i uży­cie miodu w zastęp­stwie cukru, ale lipowy aku­rat się skoń­czył, a igla­stego spa­dzio­wego było mi szkoda. Przy zale­wa­niu pączki tro­chę zmniej­szają obję­tość. W mary­na­cie pra­wie od razu tracą jasno­zie­lony kolor i robią się jed­no­li­cie żółte. Pewnie pomogłoby na to hartowanie. Nadają się do jedze­nia nawet już po 2 dniach. A przy wyj­mo­wa­niu cze­piają się w zabawne grona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz