niedziela, 13 listopada 2016

ciernisty barbarzyńca

Zaję­łam się wszyst­kim, a dużo tego wszyst­kiego i nie zebra­łam ber­be­rysu. Oba­wia­łam się, że po przy­mroz­kach i pierw­szym śniegu się roz­paćka, ale nic mu nie jest. Jak kto nazbyt ostrożny, może zbie­rać nie­doj­rzały we wrze­śniu, mi bar­dziej odpo­wiada smak doj­rza­łego. Kwa­śno-słodki, cierp­kawy i orzeź­wia­jący. Można go porów­nać do aro­nii – nie każ­demu od razu przy­pad­nie do gustu, ale warto się prze­ko­nać.




Ber­be­rys rośnie dziko w naszym klimacie, ale ni­gdy go nie spo­tka­łam na sta­no­wi­sku natu­ral­nym. Za to sadzony jest jako kol­cza­sty żywo­płot w par­kach, ogro­dach, na cmen­ta­rzach. Spo­dzie­wa­łam się, że na wsi trudno będzie mi zna­leźć choćby jeden krzak (rdza zbo­żowa i te sprawy), a jed­nak. Jest z czego zro­bić zapas.




Owoce ber­be­rysu wyglą­dają jak minia­turki jagód dzi­kiej róży. Dostar­czają wita­min, wzmac­niają, odtru­wają, spę­dzają gorączkę, dzia­łają moczo­pęd­nie i mogą poma­gać w kaszlu. Ale nie wolno ich sto­so­wać w ciąży.




Ber­be­rys zwy­czajny (Ber­be­ris vul­ga­ris) to bli­ski krewny maho­nii. Jego owoce można wyko­rzy­stać do zro­bie­nia nalewki z TEGO prze­pisu. Tra­dy­cyj­nie w Pol­sce przy­rzą­dzano z nich też kon­fi­tury, dżemy, soki, kom­poty i gala­retki. Mi na począ­tek zachciało się per­skiej przy­prawy owo­co­wej. Jej sze­lesz­cząca nazwa ozna­cza po pro­stu ber­be­rys.




zereszk (zere­shk)

Owoce ber­be­rysu umyć i prze­brać. Pozbyć się ogon­ków i wszyst­kich prze­bar­wio­nych jagód – ciemna bli­zna po kolcu może zostać, ale poczer­niały czu­bek abso­lut­nie nie. Rozło­żyć poje­dyn­czą war­stwą i suszyć nie prze­kra­cza­jąc 40°C. Wysu­szone owoce powinny być pomarsz­czone, ale czer­wone i ela­styczne.

Tra­dy­cyj­nie zereszk dodaje się do ryżu z sza­fra­nem, kur­czaka i świą­tecz­nych dań. Można go namo­czyć przed doda­niem do potrawy, albo prze­sma­żyć na kla­ro­wa­nym maśle (sło­dząc lub nie). Obec­nie popu­larny jest jako doda­tek do owsia­nek i dese­rów.





W Ira­nie upra­wiana jest bez­pest­kowa odmiana ber­be­rysu, ale owoce dzi­kich krze­wów też były uży­wane jako przy­prawa, więc można je sobie wydrylować (żmudne zajęcie) albo nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz