Gotowanie u kogoś ma kilka bezsprzecznych zalet, choćby inne narzędzia i nowe faktury, które uruchamiają wyobraźnię. Można pozazdrościć starego młynka do kawy, zachwycić się światłem w kuchni, a z drugiej strony bardziej docenić swoje własne noże. Lubię.
Tym razem, nie chcąc bawić się w zaawansowaną dyplomację przy
podawaniu posiłków, postawiłam na funkię. Jest znajoma (o tam
rośnie!), idealnie niekontrowersyjna, stereotypowo sałatowa,
więc obywa się bez instrukcji obsługi. Chętni sami zdecydowali, czy
zjeść sałatkę z fetą, czy w niezmienionej wersji do obiadu.
sałatka z liści funkii
młode liście funkii
kędzierzawa sałata wyhodowana na parapecie
pomidory
młody por
czarne oliwki
świeża bazylia i czosnek
olej rzepakowy zimnotłoczony, ocet balsamiczny
sól, pieprz
utarte suszone zioła: tymianek, rozmaryn, majeranek, mięta
Liście umyć i wysuszyć. Składniki pokroić, bazylię drobno posiekać, a czosnek wycisnąć przez praskę. Przyprawy z olejem i octem połączyć np. wstrząsając w małym słoiku. Wszystko wymieszać.
Funkia ma smak łagodny i trawiasty, ale tak dominujący, że
jakakolwiek kompozycja wymaga najbardziej aromatycznych ziół
i dokwaszania. Poza tym zastrzeżeniem, można ją traktować jak
zwykłą sałatę. Kędzierzawa nie była w sałatce niezbędna, ale za to
tutejsza i bardzo fajna zarówno w smaku, jak i strukturze.
A na koniec specjalne pozdrowienia dla Bryśki i sto lat dla Natalii.
Natalia, nie znamy się osobiście i wiem, że przeczytasz to z opóźnieniem, ale dziękuję za pożyczenie sprzętu i uratowanie moich planów. Najlepszego z okazji urodzin!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą funkia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą funkia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 maja 2016
wtorek, 7 lipca 2015
piklowce
Kwiaty kojarzą się powszechnie z eteryczną słodyczą, choć bliżej im zwykle do sałaty. A liliowiec (Hemerocallis) to zdecydowanie sałata z pazurem – jest co ugryźć i całkiem to-to pikantne. Chlup go do marynaty! Przy okazji w ocet trafiły też kwiaty funkii (Hosta), żeby wykorzystać pewną inspirację.
Jakiś taki za bardzo fuzu-bio-eko-muzu ocet jabłkowy na półce mi został, straszliwie mętny, w dodatku o wystudzeniu go pomyślałam dopiero po zalaniu kwiatów. Bałam się, że zgorzknieją, ale się tylko trochę zeszkliły, za to zassane zakrętki są niewątpliwym plusem. Po kilku dniach słoik z liliowcami nabrał czerwoniastego koloru, ale same kwiaty zbladły.
Jako że marynata była korzenna, dominuje pikantny smak duetu goździk-ziele angielskie. Poza tym piklowce wyglądają intrygująco i są sympatycznie chrupiące.
marynowane pąki liliowca i funkii
nierozwinięte kwiaty
ocet jabłkowy
sól, cukier, ziarnisty pieprz, ziele angielskie, goździki
Do wyparzonych słoików włożyć po dwa goździki, ziarna pieprzu i ziela angielskiego. Ciasno upakować kwiaty. Jeszcze ciaśniej. I jeszcze trochę ścieśnić. Ocet zagotować z solą i cukrem w proporcji: łyżeczka soli i pół łyżeczki cukru na każdą szklankę octu. Wystudzić marynatę (albo i nie). Zalać słoiki, szczelnie zakręcić i odstawić do lodówki na około 2 tygodnie.
A po tych 2 tygodniach trzeba je szybko zużyć, bo dłużej przechowywane tracą chrupkość i konsystencja robi się nijaka.
Jakiś taki za bardzo fuzu-bio-eko-muzu ocet jabłkowy na półce mi został, straszliwie mętny, w dodatku o wystudzeniu go pomyślałam dopiero po zalaniu kwiatów. Bałam się, że zgorzknieją, ale się tylko trochę zeszkliły, za to zassane zakrętki są niewątpliwym plusem. Po kilku dniach słoik z liliowcami nabrał czerwoniastego koloru, ale same kwiaty zbladły.
Jako że marynata była korzenna, dominuje pikantny smak duetu goździk-ziele angielskie. Poza tym piklowce wyglądają intrygująco i są sympatycznie chrupiące.
marynowane pąki liliowca i funkii
nierozwinięte kwiaty
ocet jabłkowy
sól, cukier, ziarnisty pieprz, ziele angielskie, goździki
Do wyparzonych słoików włożyć po dwa goździki, ziarna pieprzu i ziela angielskiego. Ciasno upakować kwiaty. Jeszcze ciaśniej. I jeszcze trochę ścieśnić. Ocet zagotować z solą i cukrem w proporcji: łyżeczka soli i pół łyżeczki cukru na każdą szklankę octu. Wystudzić marynatę (albo i nie). Zalać słoiki, szczelnie zakręcić i odstawić do lodówki na około 2 tygodnie.
A po tych 2 tygodniach trzeba je szybko zużyć, bo dłużej przechowywane tracą chrupkość i konsystencja robi się nijaka.
wtorek, 23 czerwca 2015
funkwiat
Znowu funkie. Jak widać, zostały jakieś niezjedzone liście i pojawiły się kwiatostany.
Pasiasta odmiana o mniejszych liściach ma długie, smukłe pędy z fioletowymi kwiatami. Wielkolistna zielona kwitnie na biało, a pędy kwiatowe są niskie i krępe. Smakują tak samo.
delikatna sałatka z kwiatów funkii
3 garście kwiatów funkii
pomidor
ogórek
łagodny ser podpuszczkowy (u mnie domowy) np. koryciński
szalotka
oliwa z oliwek
bazylia, pieprz, nasiona kolendry
Cebulkę bardzo drobno posiekać, pomidora, ogórka i ser pokroić, dodać kwiaty i oliwę z ziołami. Wymieszać.
Kwiaty są wspaniale chrupiące, podobne w smaku do sałaty, chociaż słodsze. Żeby ich nie zdominować, ser powinien być łagodny, szalotka bardzo rozdrobniona, a z ziół najlepiej wybrać tylko 2–3 rodzaje.
delikatna sałatka z kwiatów funkii
3 garście kwiatów funkii
pomidor
ogórek
łagodny ser podpuszczkowy (u mnie domowy) np. koryciński
szalotka
oliwa z oliwek
bazylia, pieprz, nasiona kolendry
Cebulkę bardzo drobno posiekać, pomidora, ogórka i ser pokroić, dodać kwiaty i oliwę z ziołami. Wymieszać.
Kwiaty są wspaniale chrupiące, podobne w smaku do sałaty, chociaż słodsze. Żeby ich nie zdominować, ser powinien być łagodny, szalotka bardzo rozdrobniona, a z ziół najlepiej wybrać tylko 2–3 rodzaje.
piątek, 29 maja 2015
it's funky
Funkia czyli Hosta: roślina ozdobna, niedoceniane warzywo. W konsystencji jak kapusta, w smaku bardziej sałata albo według niektórych – trawa. Odmiany różnią się wzorem na liściach, a najsmaczniejsze na surowo są całe zielone. Przy gotowaniu to już wszystko jedno i dobrze, bo dwubarwnych mam zdecydowanie więcej.
Jedzmy funkie, bo wyprzedzą nas pomrowy i śliniki! Albo nadejdzie lipiec, liście stwardnieją i pozostaną do jedzenia tylko kwiaty.
funkia zasmażana z koperkiem
1/2 kg młodych liści funkii
pęczek koperku
2 łyżki mąki
2 łyżki masła
Do niedużej ilości osolonej wody – może być pół litra, jeszcze lepiej, gdy będzie mniej – wrzucać partiami pokrojone liście. Będą dość szybko opadać, ale nie aż tak zmniejszać objętość jak kapusta. Gotować do miękkości około 20 minut uważając, żeby cała woda nie wyparowała. Na patelni zrobić zasmażkę z masła i mąki, wlać do garnka pod koniec gotowania i wymieszać, dodać też dolne pół pęczka posiekanego kopru (z ogonkami!). Podawać posypane resztą koperku.
W tej wersji smakuje i pachnie bardzo podobnie do szpinaku, jednak ma charakterystyczną goryczkę, zupełnie niewyczuwalną na surowo. Koper tu robi dobrą robotę, bo nie pozwala dominować gorzkiemu. Od kapusty przyrządzonej w taki sam sposób funkia jest ostrzejsza i trochę twardsza.
Postanowione.Nadliczbowe kępy z rejonów reprezentacyjnych zostają przesadzone do warzywniaka.
Jedzmy funkie, bo wyprzedzą nas pomrowy i śliniki! Albo nadejdzie lipiec, liście stwardnieją i pozostaną do jedzenia tylko kwiaty.
funkia zasmażana z koperkiem
1/2 kg młodych liści funkii
pęczek koperku
2 łyżki mąki
2 łyżki masła
Do niedużej ilości osolonej wody – może być pół litra, jeszcze lepiej, gdy będzie mniej – wrzucać partiami pokrojone liście. Będą dość szybko opadać, ale nie aż tak zmniejszać objętość jak kapusta. Gotować do miękkości około 20 minut uważając, żeby cała woda nie wyparowała. Na patelni zrobić zasmażkę z masła i mąki, wlać do garnka pod koniec gotowania i wymieszać, dodać też dolne pół pęczka posiekanego kopru (z ogonkami!). Podawać posypane resztą koperku.
W tej wersji smakuje i pachnie bardzo podobnie do szpinaku, jednak ma charakterystyczną goryczkę, zupełnie niewyczuwalną na surowo. Koper tu robi dobrą robotę, bo nie pozwala dominować gorzkiemu. Od kapusty przyrządzonej w taki sam sposób funkia jest ostrzejsza i trochę twardsza.
Postanowione.Nadliczbowe kępy z rejonów reprezentacyjnych zostają przesadzone do warzywniaka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)