sobota, 10 lutego 2018

marzę o baże

Przepis pochodzi z książki "Gruziński smak" panów Babunashvilego i Polaka. Według gruzińskiego autora jest nie tyle tradycyjny, co typowy. Czytając jego rodzinną historię cebulowej receptury, przypomniałam sobie, że gotowanie z pustych szafek to moja ulubiona dyscyplina. Więc zrobiłam to po gruzińsku. Zmiany musiały być, zmniejszyłam temperaturę i wydłużyłam czas pieczenia, ale nie wzbogacałam sosu, został w książkowej bardzo prostej wersji, dopasowałam tylko jego ilość do przyzwyczajeń domowników - podaję proporcje na trzy razy mniej.




ნიგვზიანი ბაჟე

(gruziński sos orzechowy baże)


100 g orzechów włoskich
150 ml wody
ząbek czosnku
pół łyżeczki kurkumy
spora szczypta soli

Zmiksować orzechy z przyprawami, na końcu dodać wodę. Rozdrabniać do uzyskania śmietanowo-musztardowej konsystencji.




pieczona cebula w sosie baże (bazhe)


1 kg średniej wielkości cebuli
50 ml oliwy
sos baże j.w.

Piekarnik rozgrzać do 230 stopni. Cebule umyć i pokroić w ćwiartki lub na połówki. (Przepis przewiduje pieczenie w łupinach, ale wyjdzie też z obraną cebulą.) Ponakłuwać widelcem i polać oliwą. Piec 30-35 minut, aż będzie miękka. Podawać na ciepło z sosem.


sobota, 3 lutego 2018

kici kici

Dopiero zaczął się luty, a już kwitną pierwsze kwiaty. Dziś w pełnym słońcu żółte kotki leszczyny świeciły jak odblaski na tle drzewnej szarości. Na razie pylą raczej nieśmiało i słusznie, w końcu powinniśmy mieć ciągle zimę, ale ten ich kolor wydał mi się wyjątkowo apetyczny.




Nie miałam dokładnego planu na jedzenie, bo to w terenie nigdy się nie sprawdza, tylko kilka bazowych składników: makaron, wodę, trochę oliwy, sól i pieprz. Szukałam roślin, które będą w jakiś sposób pasowały. Gwiazdnica ani drzewa iglaste tym razem mnie nie porwały, dopiero leszczyna podsunęła pomysł warty realizacji.

Kotki nie są tu tylko elementem przełamującym konsystencję makaronu, bo zamknięty w nich pyłek zawiera też dużo białka i składników mineralnych. Dlatego właśnie należy wybierać kwiatostany nie całkiem dojrzałe - miękko zwisłe ale jeszcze przed otwarciem pylników.




terenowy makaron ryżowy z leszczynowymi kotkami

na każdą porcję:

"zupka" instant pho - tylko makaron
1-2 łyżki oliwy
duża garść męskich kwiatostanów leszczyny
sól, pieprz
ok. 0,5 l wody do przygotowania makaronu

Zagotować na kuchence wodę. Makaron zalać wrzątkiem, posolić i po kilku minutach odcedzić w miejscu pozbawionym roślin.
W suchym naczyniu rozgrzać oliwę, dodać kwiaty i smażyć na chrupko, pod koniec osolić. Wymieszać z makaronem, przed podaniem posypać pieprzem.




Na błyskawiczny makaron ryżowy zaczajam się w większych miastach, bo u nas na wsi nie można go kupić. Ten tu nie zachwycał składem - na 6 składników połowa była z tych zbędnych, niezbyt mile widzianych - dlatego nie polecę firmy i będę szukać lepszego.

Jako kuchenka polowa występuje ikeowy ociekacz ze stali nierdzewnej. Po drobnej modyfikacji, polegającej na wycięciu z boku otworu do dokładania opału w czasie gotowania, służy idealnie. Ma średnicę pasującą do typowych naczyń, pali się sprawnie, dzięki otworom ogień się nie dusi, a po wszystkim blacha szybko stygnie. To prawdopodobnie najlżejsza z dostępnych na rynku kuchenek (i zdecydowanie najtańsza!). Spodziewam się, że nie będzie bardzo trwała, ale to nieduża niedogodność, gdy trzeba nosić cały sprzęt ze sobą. Poza tym nie używam jej znowu tak często.
Okienko było wycinane małą szlifierką kątową, a brzegi zostały zakute do wewnątrz, żeby zabezpieczyć ostre krawędzie. Technologię i wykonanie zawdzięczam Potworowi.